Coaching nie jest już tym, czym był 10-20 lat temu. I to dobrze
Dostałem solidne przygotowanie: narzędzia, modele, techniki. Wykresy do analizy sytuacji. Tabelki do wyznaczania celów. Mnóstwo pytań w stylu "A co konkretnie chcesz osiągnąć?", "Jakie masz opcje?", "Co zrobisz w pierwszej kolejności?". Model GROW był naszym świętym Graalem. Wszystko miało swoją strukturę, swój porządek.
Wiedziałem, jak prowadzić sesję. Ale nie wiedziałem jeszcze, czym naprawdę jest coaching.
Pierwsze spotkania z klientami były... dziwne. Realizowałem schemat, ale w naturalny sposób czułem, że czegoś tutaj brakuje. Zadawałem pytania z listy. Klienci odpowiadali. Wszystko szło "według planu". A jednak coś było nie tak.
Czułem się bardziej jak sprzedawca realizujący skrypt rozmowy, niż jak ktoś, kto naprawdę pomaga. Klienci też wydawali się chyba trzymać większy dystans i możliwe, że byli spięci. Sesje przypominały bardziej rozmowy zadaniowe niż przestrzeń do refleksji.
I wtedy, od samego początku, miałem to przeczucie: czegoś tu brakuje. Ale nie umiałem jeszcze nazwać czego. Efektem tego było to, że odsunąłem coaching na bok na kilka lat.
Dziś już wiem znacznie więcej, dzięki też prywatnym doświadczeniom.
Współczesny coaching to prawdziwy dialog, nie tylko zadawanie pytań
Dziś, gdy spotykam się z klientem, nie myślę o narzędziach. Myślę o człowieku. Najbardziej cieszy mnie interakcja: serdeczna, autentyczna rozmowa. Ciekawość: co tam się u niego dzieje? Z jakiego powodu? Co czuje, nawet jeśli nie potrafi tego jeszcze nazwać? Jak wspólnie możemy to uwolnić i w miejsce problemu wprowadzić szczęście, zrozumienie, radość, a tym samym największą radość też dla mnie, bo nie ma nic piękniejszego niż błysk w oczach klienta, który coś właśnie odkrył o sobie.
To niesamowite, jak w prawdziwym dialogu, a nie w "technicznym" zadawaniu pytań, ale w obecności, w uważnym słuchaniu, można zobaczyć, zrozumieć i uwolnić coś, co wcześniej było zamknięte. Niewidoczne. Nie do nazwania.
Współczesny coaching idzie właśnie w tym kierunku. To, co intuicyjnie czułem wtedy, w 2015 roku, że interakcja jest najważniejsza, że narzędzia to tylko narzędzia, a prawdziwa wartość tkwi w relacji, dziś znajduje potwierdzenie w badaniach, teoriach psychologicznych i praktyce tysięcy coachów na całym świecie.
Co się zmieniło?
Wszystko. I nic. Bo coaching wciąż jest o pomaganiu ludziom w rozwoju. Ale sposób, w jaki to robimy: filozofia, wartości, fundamenty przeszły prawdziwą rewolucję. I to jest właśnie najciekawsze.
Kiedy coaching przestał być tylko o celach
Zacznijmy od początku. Tradycyjny coaching, ten z wczesnych lat 2000., był bardzo skoncentrowany na wynikach. Model GROW (Goal, Reality, Options, Will) królował niepodzielnie. Sesje wyglądały mniej więcej tak:
- Co chcesz osiągnąć? (Goal)
- Gdzie jesteś teraz? (Reality)
- Jakie masz opcje? (Options)
- Co zrobisz? (Will)
Brzmi logicznie, prawda? I faktycznie to działa. Ale jest jeden problem: takie podejście zakłada, że każdy przychodzi na coaching z jasno sprecyzowanym celem. I że osiągnięcie tego celu automatycznie przyniesie szczęście.
Tyle że życie nie jest tabelką w Excelu.
Martin Seligman, założyciel psychologii pozytywnej i profesor na University of Pennsylvania, przez lata badał, co naprawdę sprawia, że ludzie czują się szczęśliwi i spełnieni. Razem z Gabrielą Kellerman napisali w 2023 roku książkę "Tomorrowmind", w której wprost mówią: cele to za mało. Prawdziwa zmiana zaczyna się tam, gdzie znajdujemy sens i wartość w tym, co robimy.
Współczesny coaching nie pyta już tylko "Co chcesz osiągnąć?". Pyta: "Dlaczego to jest dla Ciebie ważne?" i "Co to naprawdę zmieni w Twoim życiu?"
To pozornie drobna zmiana słów ma gigantyczne konsekwencje. Bo możesz osiągnąć cel, dostać awans, kupić większe mieszkanie, zwiększyć sprzedaż o 30% i wciąż czuć pustkę. Albo możesz odkryć, że ten cel wcale nie był Twój. Że to czyjeś oczekiwania, które próbowałeś spełnić.
Dlatego współczesny coaching koncentruje się na dobrostanie (wellbeing), odporności psychicznej (resilience) i tym, co badacze nazywają "flourishing" czyli rozkwicie. Chodzi o to, żebyś nie tylko osiągnął coś konkretnego, ale żebyś po drodze czuł się dobrze z tym, kim jesteś i co robisz.
Fakty i liczby
- 87% osób uczestniczących w coachingu zgadza się, że coaching ma wysoki zwrot z inwestycji (ICF 2024)
- 71% klientów wskazuje, że największą wartością była poprawa dobrostanu i satysfakcji z życia
Od zadawania pytań do prawdziwego dialogu
Dobra, teraz coś, co może być kontrowersyjne: zadawanie pytań nie jest najważniejszą umiejętnością coacha.
Zaskoczony? Ja też byłem, gdy pierwszy raz natknąłem się na tę myśl.
Reinhard Stelter, duński profesor i jeden z pionierów współczesnego podejścia do coachingu, napisał książkę "The Art of Dialogue in Coaching" (Sztuka dialogu w coachingu). I tam pada to zdanie, które przewraca tradycyjne myślenie o coachingu do góry nogami:
"Sztuka dialogu w coachingu nie polega na zadawaniu lepszych pytań, ale na tworzeniu lepszej przestrzeni do refleksji."
Co to właściwie znaczy?
Wyobraź sobie, że siedzisz naprzeciwko kogoś, kto nieustannie bombarduje Cię pytaniami: "A co z tym zrobisz?", "Jakie widzisz rozwiązania?", "Co byłoby najlepsze?". Brzmi jak przesłuchanie, prawda? Nawet jeśli pytania są "dobre", to ta forma może być przytłaczająca.
W tradycyjnym coachingu istniało przekonanie, że coach to ktoś, kto przeprowadza Cię przez proces pytaniami. Jak przewodnik turystyczny, który pokazuje drogę, ale Ty musisz nią iść.
W nowoczesnym podejściu coach to nie przewodnik. To współtowarzysz podróży. Ktoś, kto idzie obok Ciebie i razem z Tobą zastanawia się nad tym, dokąd prowadzi ta droga i czy w ogóle chcesz tam iść.
To, co naprawdę ma znaczenie, to jakość relacji. Badacze nazywają to "relational presence", czyli relacyjna obecność. Chodzi o to, że coach jest naprawdę obecny, słucha nie tylko słów, ale emocji, ciszy, wahania. I reaguje autentycznie, nie według scenariusza.
Dialog przestaje być techniką. Staje się spotkaniem dwóch ludzi, którzy razem odkrywają sens.
Współczesny coaching skupia się na dobrostanie, odnajdywaniu sensu i rozwoju całego człowieka
Bezpieczeństwo psychologiczne: fundament, na którym stoi wszystko
A teraz sedno sprawy. To, co naprawdę odróżnia współczesny coaching od tradycyjnego.
Amy Edmondson z Harvard Business School przez 20 lat badała zespoły w różnych firmach. Szukała odpowiedzi na pytanie: dlaczego niektóre zespoły są innowacyjne, kreatywne i skuteczne, a inne mimo podobnych kompetencji tkwią w miejscu?
Odkryła coś fascynującego. To, co rozstrzygało o sukcesie, nie było związane z intelektem ani doświadczeniem. Było związane z bezpieczeństwem psychologicznym, czyli poczuciem, że można mówić otwarcie, przyznawać się do błędów, zadawać "głupie" pytania i nie zostać za to osądzonym, upokorzonym czy ukaranym.
"Bezpieczeństwo psychologiczne to przekonanie, że można wyrażać swoje pomysły, pytania, wątpliwości lub zgłaszać błędy bez obawy przed konsekwencjami."
I to dokładnie to, co współczesny coaching stara się stworzyć od pierwszej sekundy.
Nie można od razu wchodzić w trudne tematy, "głębokie pytania" czy wyzwania. Najpierw trzeba stworzyć przestrzeń, w której klient czuje się naprawdę bezpiecznie. Jak to wygląda w praktyce?
Coach może powiedzieć:
- "Jak się teraz czujesz, rozmawiając o tym?"
- "Jeśli jest coś, o czym nie chcesz rozmawiać, to w porządku. Możemy to pominąć."
- "Nie ma tu dobrych ani złych odpowiedzi. Po prostu chcę Cię wysłuchać."
Brzmi prościej niż zaawansowane techniki coachingowe? No właśnie. Ale to właśnie te proste rzeczy tworzą fundament zaufania.
Badania Edmondson pokazują, że w środowisku z wysokim poziomem bezpieczeństwa psychologicznego ludzie są bardziej innowacyjni, chętniej dzielą się pomysłami i… popełniają więcej błędów. Co brzmi źle, ale jest dobre. Bo to znaczy, że próbują. Eksperymentują. Nie boją się porażki.
W coachingu działa to samo. Jeśli klient czuje, że może powiedzieć "Nie wiem", "Boję się", "Może to nie ma sensu", to właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa praca.
Coaching, który szanuje Twoje doświadczenie i kulturę
Jest jeszcze jeden temat, o którym musimy porozmawiać: różnorodność.
Przez długi czas coaching rozwijał się głównie w krajach anglosaskich, w USA i Wielkiej Brytanii. I wiele modeli było silnie "zachodniocentrycznych". Zakładały uniwersalne wartości: indywidualizm, produktywność, konkurencyjność, osobisty sukces.
Problem? To nie działa tak samo w każdej kulturze. I nie jest prawdą, że "sukces" dla wszystkich oznacza to samo.
Ho Law, autorka książki "Psychologia coachingu" (oryginalny tytuł: "The Psychology of Coaching, Mentoring and Learning"), zwraca uwagę na konieczność dostosowywania podejścia do kontekstu kulturowego, płciowego i społecznego klienta. W książce pisze, że coach nie może narzucać swoich wartości ani zakładać, że jego sposób myślenia jest jedyny słuszny.
Co to znaczy w praktyce?
Zamiast pytać: "Co chcesz osiągnąć?" (co zakłada pewien model myślenia o przyszłości i sukcesie), można zapytać: "Jak Ty rozumiałbyś tę sytuację, biorąc pod uwagę swoje doświadczenie?"
Drobna różnica w sformułowaniu. Wielka różnica w przekazie.
Dialog jest organizowany wokół światopoglądu klienta, a nie coacha. Coach nie jest ekspertem od życia klienta. Klient jest ekspertem od własnego życia. Coach jest tylko kimś, kto pomaga tę wiedzę odkryć i uporządkować.
Współczesny coaching coraz częściej uwzględnia także różnice związane z płcią, orientacją seksualną, niepełnosprawnością, wiekiem. Chodzi o to, żeby każdy mógł być sobą, bez konieczności dopasowywania się do czyjegoś wzorca "dobrego klienta".
Etyka to nie lista zakazów, ale sposób bycia
Tradycyjnie etyka w coachingu sprowadzała się do kilku zasad: zachowaj poufność, nie przekraczaj granic kompetencji, nie mieszaj ról (np. nie bądź jednocześnie coachem i przyjacielem).
To wszystko wciąż ważne. Ale współczesne podejście idzie dalej.
Adrian Myers, Tatiana Bachkirova, autorzy pracy " Boundaries and Best Practice in Coaching" (Rozdział 10: "Boundaries and best practice" "Granice i najlepsze praktyki" z książki "Introduction to Coaching Psychology" 2021), piszą:
"Etyka w coachingu to nie tylko zasady, ale także utrzymywanie etycznych relacji."
Co to znaczy? Że etyka to nie lista "czego nie robić", ale sposób bycia w relacji. To autentyczność, szacunek, transparentność, gotowość do przyznania się do błędu, wrażliwość na granice drugiego człowieka.
To etyka praktykowana na żywo, w każdej sekundzie sesji, a nie tylko w sytuacjach "granicznych".
Współczesny coach nie ukrywa się za fasadą profesjonalizmu. Jest człowiekiem dla człowieka. I to właśnie ta obecność, uczciwa, otwarta, empatyczna, buduje fundament zaufania.
Coaching w erze sztucznej inteligencji: zagrożenie czy szansa?
No i wreszcie temat, którego nie da się już zignorować: sztuczna inteligencja.
Czy AI zastąpi coachów? Krótka odpowiedź: nie. Dłuższa odpowiedź: zmieni sposób, w jaki pracujemy, ale nie zastąpi tego, co najważniejsze.
Według Gabrielli Rosen Kellerman i Martina E. P. Seligman (w "Tomorrowmind", 2023), w erze AI będą szczególnie cenne te umiejętności, których maszyny nie potrafią naśladować: empatia, kreatywność, myślenie o przyszłości i autentyczne relacje. I właśnie te rzeczy są sednem coachingu.
Oczywiście, AI może wspierać pracę coacha. Może automatyzować zadania administracyjne, analizować dane z sesji, podsuwać narzędzia czy ćwiczenia. Ale nie zastąpi ludzkiej obecności. Bo coaching to nie dostarczanie gotowych rozwiązań, to tworzenie przestrzeni, w której człowiek może sam do nich dojść.
A tego żaden algorytm nie zrobi. Przynajmniej na razie.
Branża coachingu dynamicznie rośnie (ICF 2024)
- Liczba praktykujących coachów: 145 050 (wzrost o 104% od 2019)
- Roczne przychody branży: ponad 6 miliardów dolarów
- Prognozy na najbliższe lata: dalszy wzrost
Dlaczego? Bo w świecie coraz bardziej zautomatyzowanym i cyfrowym ludzie potrzebują prawdziwego, ludzkiego kontaktu.
Trzy słowa klucze, które definiują współczesny coaching
Jeśli miałbym streścić całą tę zmianę w trzech pojęciach, wybrałbym:
1. Współtworzenie
Coach i klient nie są w relacji "nauczyciel-uczeń" ani "ekspert-petent". To partnerzy, którzy razem odkrywają sens i budują zrozumienie. Nikt tu nie ma monopolu na prawdę.
2. Odporność
Nie chodzi o to, żeby nigdy się nie potknąć. Chodzi o to, żeby umieć się podnieść, zaakceptować emocje i iść dalej. Współczesny coaching pomaga budować elastyczność psychiczną, a nie sztywne scenariusze sukcesu. Badania opublikowane w Journal of Positive Psychology (Grant, Curtayne, Burton, 2009) pokazują, że executive coaching znacząco zwiększa odporność psychiczną i dobrostan w miejscu pracy.
3. Etyczna obecność
Coach nie jest "neutralny" czy "obiektywny". Jest obecny, autentyczny, świadomy swoich wartości i granic, szanujący drugiego człowieka. To ta obecność tworzy bezpieczną przestrzeń do zmiany.
Co to wszystko znaczy dla Ciebie?
Może jesteś coachem i zastanawiasz się: gdzie jestem na tej mapie? Czy wciąż skupiam się głównie na celach i wynikach? Czy daję klientom przestrzeń do bycia sobą? Czy tworzę bezpieczeństwo psychologiczne, zanim zacznę "drążyć"?
A może szukasz coacha i zastanawiasz się, na co zwrócić uwagę? Certyfikaty i doświadczenie są ważne, ale zapytaj siebie: czy czuję się przy tej osobie bezpiecznie? Czy mam poczucie, że mogę być szczery? Czy ten coach traktuje mnie jak partnera, czy jak "przypadek do rozwiązania"?
A może po prostu interesujesz się rozwojem osobistym i chcesz wiedzieć, dokąd zmierza coaching? To dobrze wiedzieć, że współczesna psychologia coachingu oferuje znacznie więcej niż tylko "techniki na sukces". Oferuje przestrzeń do refleksji, akceptacji, poszukiwania sensu. I to może być wartość sama w sobie.
Zmiany, które zaszły w coachingu w ciągu ostatnich 20 lat, to nie tylko ewolucja technik czy modeli. To fundamentalna zmiana filozofii.
Od mechanicznego "osiągania celów" do humanistycznego "bycia sobą".
Od "wyników" do "sensu".
Od "rozwiązań" do "dialogu".
Od "pytań" do "obecności".
Jak podkreśla Reinhard Stelter w swoich pracach o coachingu, współczesny coaching powinien być rozumiany nie jako technika prowadząca do rezultatów, ale jako praktyka oparta na wartościach, tworząca przestrzeń relacyjną umożliwiającą bezpieczną zmianę.
I właśnie o to chodzi. Nie o kolejne narzędzia, frameworki czy akronimy, a o przestrzeń, o relację, o człowieka.
Bo w końcu, czy nie po to właściwie idziemy na coaching? Nie żeby zostać kimś innym. Ale żeby w końcu móc być sobą.